Przejdź do treści
PART-WEB
Aplikacje mobilne

Aplikacja mobilna dla firmy - kiedy ma sens

21 lipca 20268 min czytania

Pytanie o własną aplikację mobilną wraca w firmach zwykle w dwóch sytuacjach: gdy konkurencja właśnie taką wypuściła albo gdy ktoś na spotkaniu rzuci, że klienci przecież siedzą w telefonie. To jeden z najbardziej wymagających projektów cyfrowych, jakie może zamówić mała lub średnia firma, i jednocześnie jeden z najłatwiejszych do przepalenia, bo koszt nie kończy się w dniu premiery. Bardzo często to, czego firma naprawdę potrzebuje, załatwia dobrze zrobiona strona albo sklep internetowy: bez instalacji, bez sklepów z aplikacjami i bez stałych zobowiązań technicznych. Czasem jednak aplikacja jest jedynym sensownym narzędziem i wtedy żadna strona jej nie zastąpi. Poniżej znajdziesz kryteria, po których poznasz, po której stronie tej granicy leży Twój pomysł, oraz pytania, na które trzeba odpowiedzieć, zanim wydasz na niego pierwszą złotówkę.

Czym aplikacja mobilna różni się od strony mobilnej?

Pierwsze nieporozumienie dotyczy tego, czym aplikacja w ogóle jest. Strona responsywna to ta sama witryna, która sama dopasowuje układ do szerokości ekranu telefonu: klient wchodzi na nią z wyszukiwarki albo z linku i od razu widzi treść. Aplikacja mobilna to osobny program, który trzeba pobrać ze sklepu, zainstalować i który zajmuje miejsce w pamięci telefonu. To dwa różne światy techniczne. Stronę buduje się raz i działa wszędzie tam, gdzie jest przeglądarka, a aplikację pisze się pod konkretne systemy, przepuszcza przez weryfikację sklepu i utrzymuje osobno. Poprawka na stronie jest widoczna od razu po wgraniu, a nowa wersja aplikacji musi najpierw przejść przez publikację, zanim dotrze do użytkowników. Dlatego zdanie, że firma ma już stronę mobilną, więc aplikacja to naturalny następny krok, jest mylące. To nie następny krok, tylko inny projekt: inna technologia, inny budżet i inny rytm pracy.

Ta różnica ma bardzo praktyczny skutek, o którym łatwo zapomnieć na etapie ekscytacji pomysłem. Żeby ktokolwiek skorzystał z Twojej aplikacji, musi najpierw chcieć ją zainstalować, a to znacznie wyższy próg niż kliknięcie w link. Klient musi wejść do sklepu z aplikacjami, znaleźć właściwą pozycję, zgodzić się na pobranie, poczekać, zwolnić miejsce w telefonie, jeśli go brakuje, a często jeszcze założyć konto. Każdy z tych kroków odsiewa część zainteresowanych, a ci, którzy przejdą całą drogę, i tak mogą odinstalować aplikację po pierwszym użyciu. Strona nie ma tego progu, bo klient trafia na nią z wyszukiwarki, z reklamy albo z profilu w social mediach i od razu widzi ofertę. Pytanie nie brzmi więc, czy aplikacja jest nowocześniejsza od strony, tylko czy Twój klient ma realny powód, żeby przejść przez instalację i trzymać Twoją ikonę na ekranie telefonu przez kolejne miesiące.

Kiedy aplikacja mobilna naprawdę ma sens?

Aplikacja zaczyna mieć sens wtedy, gdy ten sam człowiek wraca do niej regularnie, a nie raz na rok. Powtarzalne użycie jest warunkiem podstawowym: zamawianie jedzenia, śledzenie przesyłek, obsługa konta klienta, rezerwacja wizyt, program lojalnościowy albo praca zespołu w terenie. Drugim mocnym argumentem są powiadomienia push, czyli komunikat, który sam pojawia się na ekranie telefonu, bez pośrednictwa poczty czy reklamy. Trzecim jest praca offline: jeśli użytkownik ma korzystać z aplikacji w magazynie, na budowie albo w miejscu bez zasięgu, przeglądarka tego nie udźwignie. Czwartym jest logowanie i własne konto, gdy aplikacja ma pamiętać dane, ustawienia i historię działań. Piątym są funkcje sprzętowe telefonu: aparat do skanowania kodów, GPS do nawigacji czy powiadomienia zależne od lokalizacji. Im więcej tych punktów zaznaczasz, tym mocniejszy masz argument za aplikacją. Jeśli zaznaczasz tylko jeden, to zwykle za mało na osobny projekt.

Kiedy wystarczy strona albo sklep internetowy?

Jeśli kontakt z klientem jest jednorazowy albo rzadki, aplikacja niemal zawsze okazuje się przepalonymi pieniędzmi. Klient, który raz na jakiś czas zamawia u Ciebie usługę, nie zainstaluje w tym celu programu na telefonie: zadzwoni albo wypełni formularz na stronie. Podobnie wygląda sprawa z katalogiem produktów. Jeśli aplikacja miałaby pokazywać dokładnie to samo, co strona, tylko w innym opakowaniu, dokładasz sobie koszt bez nowej wartości dla klienta, a przy okazji drugie miejsce, w którym trzeba pilnować aktualności treści. Prosta sprzedaż też rzadko wymaga aplikacji, bo dobrze zrobiony sklep internetowy działa na telefonie płynnie, jest widoczny w wyszukiwarce i nie wymaga od kupującego niczego poza kliknięciem. Bądź tu wobec siebie szczery: jeśli jedynym powodem jest chęć posiadania własnej ikony w telefonie klienta, to za te same pieniądze zwykle da się zrobić dla sprzedaży znacznie więcej.

Aplikacja natywna czy wieloplatformowa - co wybrać?

Gdy decyzja o aplikacji już zapadnie, pojawia się kolejny wybór, który mocno wpływa na koszt: aplikacja natywna czy wieloplatformowa. Natywna oznacza, że powstają dwie osobne wersje, jedna pod iPhone, druga pod Androida, każda w innej technologii. Daje to najlepszą wydajność i najpełniejszy dostęp do funkcji systemu, ale w praktyce oznacza dwa projekty do zbudowania i dwa do późniejszego utrzymania, bo każdą zmianę wprowadza się dwukrotnie i dwa razy testuje. Podejście wieloplatformowe polega na napisaniu jednego projektu, z którego powstają obie wersje. Kosztuje mniej na wejściu i wyraźnie mniej przy każdej późniejszej poprawce, a różnicy w działaniu przeciętny użytkownik zwykle nie zauważy. Dla większości firmowych aplikacji ta druga droga jest rozsądniejsza. Natywna broni się tam, gdzie liczy się maksymalna płynność, ciężka grafika albo bardzo głęboka integracja ze sprzętem telefonu.

Ile kosztuje aplikacja po publikacji i jak przygotować się do wyceny?

Największą pułapką budżetową nie jest samo wykonanie, tylko to, co dzieje się po nim. Aplikacja żyje w cudzym ekosystemie i musi za nim nadążać. Konta deweloperskie w App Store i Google Play są płatne i utrzymuje się je stale, a bez nich aplikacja po prostu znika ze sklepu. Systemy operacyjne dostają nowe wersje, zmieniają się wymagania techniczne i biblioteki, więc aplikacja, której nikt nie aktualizuje, po pewnym czasie zaczyna działać wadliwie albo zostaje usunięta. Do tego dochodzą poprawki zgłaszane przez użytkowników i zmiany regulaminów sklepów, na które trzeba reagować w narzuconym terminie. Sama publikacja to osobny etap z własnymi wymogami: aplikacja przechodzi weryfikację, potrzebuje opisów, zrzutów ekranu, polityki prywatności i zgodności z zasadami platform, a odrzucenie i konieczność poprawek są tu normą, nie wypadkiem przy pracy.

Żeby rozmowa z wykonawcą nie skończyła się wyceną wziętą z sufitu, przyjdź na nią z odpowiedziami na trzy pytania. Po pierwsze, kto dokładnie jest użytkownikiem: Twój klient, Twój pracownik, a może obie grupy naraz, bo to są zupełnie różne aplikacje i zupełnie różne koszty. Po drugie, jaką jedną czynność ten użytkownik ma wykonywać najczęściej, bo dobra aplikacja robi jedną rzecz bardzo wygodnie, a nie dziesięć po łebkach. Po trzecie, co ma się stać, gdy zabraknie internetu: czy aplikacja pokaże komunikat, czy ma działać dalej i zsynchronizować dane później, bo to jedna z decyzji najmocniej podnoszących koszt. Mając te trzy odpowiedzi, dostaniesz konkretną wycenę zamiast szerokich widełek, a przy okazji często okazuje się, że część pomysłu spokojnie zmieści się na stronie i nie wymaga osobnej aplikacji.

Jeśli masz pomysł na aplikację i nie wiesz, czy to właściwa droga, opisz go nam w kilku zdaniach: kto ma z niej korzystać, co ma robić najczęściej i co ma się dziać bez internetu. Odpowiemy wprost, co w Twoim przypadku ma sens, a co lepiej zrobić inaczej, także wtedy, gdy uczciwa odpowiedź brzmi, że tę potrzebę spokojnie zamknie strona albo sklep. Wycena jest bezpłatna i niezobowiązująca, więc sama rozmowa nic Cię nie kosztuje poza kilkoma minutami. Pracujemy bez zaliczek na start, czyli płacisz dopiero po akceptacji gotowej pracy, a nie z góry za obietnicę. Obsługujemy całą Polskę i Europę zdalnie, więc Twoja lokalizacja nie ma tu znaczenia. Napisz do nas i zacznij od pytania, czy aplikacja jest Ci w ogóle potrzebna, bo teraz jest najtańszy moment, żeby to sprawdzić.

Porozmawiajmy o Twoim projekcie

Umów bezpłatną, niezobowiązującą konsultację. Wspólnie znajdziemy najlepszą drogę do wzrostu Twojej sprzedaży.