Przejdź do treści
PART-WEB
Strony internetowe

Jak sprawdzić, czy Twoja strona traci klientów

23 lipca 20267 min czytania

Strona firmowa rzadko przestaje działać z dnia na dzień. Znacznie częściej traci klientów po cichu: ktoś wchodzi, nie znajduje tego, czego szukał, zamyka kartę i dzwoni do konkurencji. Właściciel firmy tego nie widzi, bo w statystykach zostaje po takiej osobie tylko kolejna wizyta bez kontaktu. Dobra wiadomość jest taka, że sporą część powodów, dla których strona nie zamienia odwiedzin w zapytania, da się wychwycić samemu, bez narzędzi i bez wiedzy technicznej. Nic z tego nie wymaga logowania do panelu ani zaglądania w kod. Wystarczy telefon i gotowość, żeby spojrzeć na własną stronę oczami kogoś, kto widzi ją pierwszy raz i nie ma powodu, żeby się starać. Poniżej masz listę rzeczy do sprawdzenia po kolei: od wejścia na stronę, przez kontakt, szybkość i treść, aż po to, co Google pokazuje po wpisaniu nazwy Twojej firmy.

Co widzi klient, który wchodzi z telefonu?

Zacznij od najprostszego testu: weź telefon, otwórz stronę tak, jak zrobiłby to klient, i przejdź całą drogę od wejścia do wysłania zapytania. Nie klikaj po pamięci, tylko udawaj kogoś, kto trafił tu z wyszukiwarki i nic o Twojej firmie nie wie. Sprawdź, ile razy musisz się cofnąć, ile razy nie wiesz, gdzie kliknąć, i czy w ogóle udaje się dojść do kontaktu bez zgadywania. Zwróć uwagę na drobiazgi, które na komputerze są niewidoczne: menu, które trudno otworzyć kciukiem, tekst wymagający powiększania, przyciski tak blisko siebie, że trafiasz w niewłaściwy, pole formularza zasłonięte przez klawiaturę. Na stronę firmową klienci trafiają dziś przede wszystkim z telefonu, więc to wersja mobilna decyduje o pierwszym wrażeniu. Jeśli po drodze choć raz poczujesz irytację, klient poczuje ją też, z tą różnicą, że on nie ma powodu, żeby próbować drugi raz.

Kolejna rzecz to pierwszy ekran, czyli to, co widać zaraz po wejściu, zanim ktokolwiek zacznie przewijać. W tym miejscu klient odpowiada sobie na jedno pytanie: czy trafiłem tam, gdzie chciałem. Sprawdź, czy z samej góry strony da się odczytać, czym Twoja firma się zajmuje, dla kogo pracuje i gdzie działa. Bardzo często jest tam wyłącznie nazwa firmy, duże zdjęcie i hasło o jakości oraz zaufaniu, które pasowałoby do dowolnej branży, więc o Twojej nie mówi nic. Test jest prosty: pokaż pierwszy ekran komuś, kto nie wie, czym się zajmujesz, i poproś, żeby powiedział to własnymi słowami. Jeśli się zawaha albo zapyta, o co chodzi, masz odpowiedź. Klient też się zawaha, tyle że zamiast pytać, po prostu wyjdzie. Przy okazji sprawdź, czy z pierwszego ekranu wiadomo, co zrobić dalej: zadzwonić, napisać czy obejrzeć ofertę.

Czy klient znajdzie kontakt i czy formularz działa?

Teraz sprawdź, jak trudno się z Tobą skontaktować. Numer telefonu na stronie oglądanej na komórce powinien być klikalny, czyli po dotknięciu od razu uruchamiać połączenie, a nie zmuszać do przepisywania cyfr. Adres e-mail powinien być widoczny bez schodzenia na sam dół i bez wchodzenia w osobną zakładkę. Najważniejszy jest jednak test formularza, który większość firm pomija: wyślij przez własną stronę zapytanie do samego siebie, tak jak zrobiłby to klient, i sprawdź, czy naprawdę przyszło. Zajrzyj też do folderu ze spamem. Formularze potrafią milczeć miesiącami po zmianie adresu e-mail, wygaśnięciu wtyczki albo przenosinach na inny hosting, a firma żyje w przekonaniu, że po prostu nikt nie pisze. Sprawdź na koniec, czy po wysłaniu pojawia się czytelne potwierdzenie, bo bez niego część osób wysyła to samo zapytanie kilka razy albo rezygnuje w połowie.

Co spowalnia stronę i podważa zaufanie do niej?

Szybkość ładowania sprawdzisz bez żadnego narzędzia: wystarczy wejść na stronę z telefonu na danych komórkowych, poza domowym wi-fi, i policzyć, ile czasu mija, zanim zobaczysz treść. Jeśli przez dłuższą chwilę patrzysz na biały ekran albo zdjęcia doładowują się kawałkami, masz problem, bo klient w tym czasie zdąży wrócić do wyników wyszukiwania. Najczęstsza przyczyna jest banalna: zdjęcia wgrane w oryginalnym rozmiarze prosto z aparatu albo z telefonu, które ważą znacznie więcej, niż potrzeba do wyświetlenia na ekranie. Przeglądarka i tak je zmniejszy, ale najpierw musi ściągnąć całą wagę. Dotyczy to zwłaszcza galerii realizacji i stron, które rosły latami, bo kolejne zdjęcia dokładano bez obróbki. Zacznij od najcięższych podstron, czyli tych ze zdjęciami, i porównaj, o ile szybciej otwiera się zwykła podstrona z samym tekstem.

Osobną sprawą jest bezpieczeństwo, bo tutaj wystarczy jedno spojrzenie na pasek adresu. Adres Twojej strony powinien zaczynać się od https, a przeglądarka nie powinna pokazywać ostrzeżenia ani komunikatu o połączeniu, które nie jest prywatne. Certyfikat SSL bywa dodawany do hostingu bez dopłaty, ale potrafi wygasnąć albo przestać się odnawiać po zmianie ustawień, i nikt tego nie zauważa, dopóki klient nie zadzwoni z pytaniem, dlaczego przeglądarka go straszy. Sprawdź też, czy strona otwiera się poprawnie na oba sposoby, z przedrostkiem www i bez niego, oraz czy stary adres z http przekierowuje na wersję bezpieczną. Ostrzeżenie o niebezpiecznej stronie kosztuje Cię klienta, zanim ten zdąży zobaczyć ofertę, więc na pasek adresu warto zaglądać regularnie, a nie dopiero wtedy, gdy coś przestało działać.

Czy treść strony odpowiada na pytania klienta?

Kiedy strona działa i jest bezpieczna, zostaje pytanie o treść. Przeczytaj swoją ofertę tak, jakbyś był klientem, i zaznacz zdania, które mówią o Tobie, oraz te, które mówią o jego sprawie. Wiele stron firmowych opowiada wyłącznie o firmie: że istnieje od lat, że ma zespół specjalistów i że stawia na jakość. Klient tymczasem przychodzi z konkretnymi pytaniami: czy robicie to, czego potrzebuję, jak wygląda współpraca krok po kroku, od czego zależy cena, czy dojeżdżacie w moją okolicę, co się dzieje, gdy coś pójdzie nie tak. Jeśli odpowiedzi nie ma na stronie, klient nie zadzwoni, żeby ją uzyskać, tylko wejdzie do konkurencji, która ją podała. Dobrym ćwiczeniem jest spisanie pytań, które najczęściej słyszysz przez telefon, i sprawdzenie, na ile z nich strona odpowiada sama, bez Twojego udziału.

Co widać po wpisaniu nazwy firmy w Google?

Na koniec sprawdź, jak Twoja firma wygląda z zewnątrz. Wpisz w Google jej nazwę i zobacz, czy strona w ogóle się pokazuje, a jeśli tak, to z jakim tytułem i jakim opisem pod nim. Zdarza się, że w wynikach widnieje stary opis, adres nieistniejącej już podstrony albo przypadkowe zdanie wyciągnięte z treści. Porównaj potem dane w wizytówce firmy z tymi na stronie: nazwa, adres, numer telefonu i godziny otwarcia powinny się zgadzać, bo rozjazd między nimi myli klientów i osłabia lokalną widoczność. Sprawdź, czy telefon w wizytówce jest tym, który faktycznie odbierasz, i czy link prowadzi do działającej strony, a nie do starej wersji albo podstrony, której już nie ma. To krótki test, a potrafi ujawnić numer sprzed przeprowadzki albo godziny otwarcia sprzed remontu.

Taki przegląd własnymi siłami wyłapie sporo oczywistych strat, ale w pewnym momencie przestaje wystarczać, bo trudno zobaczyć błędy na stronie, którą się samemu tworzyło, a część problemów siedzi głębiej, niż sięga goły telefon. Wtedy warto oddać to komuś z zewnątrz, kto spojrzy bez przywiązania i sprawdzi rzeczy niewidoczne z poziomu przeglądarki. W PART-WEB robimy audyty stron i sklepów i piszemy wprost, co poprawić najpierw, a co może poczekać. Pracujemy zdalnie, więc obsługujemy całą Polskę i Europę, a wycena jest bezpłatna i niezobowiązująca. Nie bierzemy zaliczek: płatność następuje po akceptacji gotowej pracy. Jeśli masz wrażenie, że Twoja strona ma odwiedziny, ale mało zapytań, napisz do nas i podaj jej adres.

Porozmawiajmy o Twoim projekcie

Umów bezpłatną, niezobowiązującą konsultację. Wspólnie znajdziemy najlepszą drogę do wzrostu Twojej sprzedaży.