Skąd bierze się wynagrodzenie
W typowym układzie pośrednik dostaje wynagrodzenie od instytucji finansowej, z którą klient ostatecznie zawarł umowę. Klient nie płaci pośrednikowi za jego pracę - płaci instytucji to, co wynika z umowy kredytu, leasingu albo polisy.
W ubezpieczeniach wynagrodzenie agenta ma zwykle postać prowizji wliczonej w składkę. To znaczy, że nie jest to dopłata ponad składkę, tylko jej część.
Pytanie „kto Wam płaci" nie jest o kwotę. Jest o to, w którym momencie i za co ta płatność następuje.
Dlaczego to pytanie ma znaczenie
- Moment rozliczenia. Wynagrodzenie płatne po zawarciu umowy oznacza, że pośrednikowi zależy na doprowadzeniu sprawy do końca, a nie na samym złożeniu wniosku.
- Zakres współpracy. Jeżeli pośrednik pracuje z wieloma instytucjami, ma z czego wybierać. Jeżeli z jedną - porównania nie będzie, choćby chciał.
- Opłaty po stronie klienta. Jeżeli mają być jakiekolwiek, powinny paść na pierwszym spotkaniu i wynikać z umowy, a nie z faktury na końcu.
Co powinno paść w odpowiedzi
- Kto płaci - klient czy instytucja.
- Kiedy - przy złożeniu wniosku czy po zawarciu umowy.
- Z iloma instytucjami pośrednik pracuje i czy działa na rzecz wielu, czy jednej.
- Czy po stronie klienta są jakiekolwiek opłaty, a jeśli tak - jakie i za co.
- Gdzie to jest zapisane.
Odpowiedzi na te pięć pytań powinny zająć minutę. Jeżeli zajmują więcej albo robią się ogólne, to samo w sobie jest odpowiedzią.
Na co uważać w odpowiedzi
Nie chodzi o to, żeby traktować każdego pośrednika podejrzliwie. Chodzi o kilka konkretnych sygnałów, które warto wyłapać, zanim sprawa ruszy.
- Opłata z góry za samo złożenie wniosku. Jeżeli pośrednik zarabia w momencie złożenia, a nie zawarcia umowy, jego interes kończy się tam, gdzie zaczyna się Wasz.
- „Współpracujemy ze wszystkimi" bez listy. Konkretna lista instytucji to nie tajemnica handlowa - to informacja, która przesądza, czy porównanie w ogóle jest możliwe.
- Porównanie, w którym jedna oferta wygrywa zawsze. Warto zapytać, ile spraw w ostatnim czasie skończyło się u innej instytucji.
- Nacisk na szybki podpis. Pośpiech bywa uzasadniony przy kończącej się promocji, ale wtedy da się wskazać, co dokładnie się kończy i kiedy.
- Brak czegokolwiek na piśmie. Zasady rozliczenia powinny wynikać z dokumentu, a nie z pamięci obu stron.
Pytanie o wynagrodzenie zadaje się raz, na początku. Później bywa niezręczne, a przed podpisem - za późno.
Jak to wygląda u nas
Wynagrodzenie dostajemy od instytucji finansowej po zawarciu umowy. Klient polecony przez partnera nie płaci nam nic za naszą pracę. Działamy jako multiagent, czyli na rzecz wielu zakładów ubezpieczeń, a w kredytach i leasingu współpracujemy z większością instytucji na rynku - dlatego jest z czego porównywać.
Wobec partnerów, którzy polecają nam klientów, rozliczamy się po fakcie: gdy sprawa domknie się umową i instytucja wypłaci nam wynagrodzenie. Zasady opisuje umowa partnerska.
Decyzję o finansowaniu i jego warunkach podejmuje instytucja finansowa, a nie my. Nasza praca kończy się na przygotowaniu sprawy i doprowadzeniu jej do końca.
To materiał informacyjny, a nie porada podatkowa, prawna ani inwestycyjna. Rozliczenie konkretnej umowy zależy od formy księgowości, dat i treści dokumentów, dlatego ostateczną kwalifikację potwierdza księgowość prowadząca firmę.